Unieważnienie małżeństwa może nastąpić wówczas, gdy zostało ono zawarte w sposób nieprawidłowy, co oznacza, że przyczyną były tak zwane „przeszkody małżeńskie”. Zalicza się do nich grupę elementów, które sprawiają, że małżeństwo nie może zostać uznane za ważne pod względem prawnym.
Pierwszą i podstawową przyczyna jest wiek. W Polsce można zawierać związek małżeński powyżej osiemnastego roku życia. Jednak w sytuacjach szczególnych sąd opiekuńczy może wyrazić zgodę kobiecie na ślub, która skończyła szesnaście lat (na przykład ze względu na dobro narodzonego dziecka). Wniosek o unieważnienie małżeństwa może być złożony przez każdego z małżonków, jeżeli związek został zawarty przed ukończeniem 16. roku życia u kobiety (lub między 16. a 18. r.ż. ale bez zgody sądu) a 18. u mężczyzny.
Innym powodem nieważnego małżeństwa jest nielegalna w Polsce bigamia (czyli pozostawanie w innym związku małżeńskim jednego z partnerów), istnienie pomiędzy partnerami pokrewieństwa lub powinowactwa w linii prostej (więź jaka łączy jednego małżonka z teściami) czy przysposobienia (nie mogą zawrzeć małżeństwa ze sobą przysposobiony i przysposabiający, tzn. osoby, które zostały połączone stosunkiem prawnym poprzez adopcję).
O unieważnienie małżeństwa mogą się starać także osoby, których małżonek w chwili zawierania związku cierpiał na chorobę psychiczną czy niedorozwój umysłowy, co może stanowić zagrożenie dla innych np. partnera czy dzieci lub jedna z osób była w stanie wyłączającym świadome podejmowanie decyzji (wpływ narkotyków, leków itp.). W przypadku choroby unieważnienie nie może mieć miejsca jeżeli ona ustanie. Inną przeszkodę małżeńską stanowi ubezwłasnowolnienie, gdyż taka osoba nie ma zdolności prawnej, a tym samym nie może zawierać małżeństwa. Jeżeli jeden z partnerów zdecydował się na ślub pod wpływem groźby, która bezpośrednio miała z tym związek, również może się ubiegać o unieważnienie małżeństwa, gdyż nie było ono zawarte z własnej woli, a spowodowane naciskiem innej osoby.
Jeżeli którakolwiek z wymienionych powyżej przyczyn miała miejsce, Sąd może orzec, że związek małżeński był nieważny.
czwartek, 20 stycznia 2011
3 źródła nieważności małżeństwa
Prawo kanoniczne wskazuje na istnienie trzech źródeł nieważności małżeństwa:
* 1/ niezachowanie formy kanonicznej zawarcia małżeństwa;
* 2/ przeszkoda tzw. zrywająca do ważnego zawarcia, która wiązała co najmniej jedną stronę w chwili zawierania małżeństwa;
* 3/ wadliwe wyrażenie zgody małżeńskiej.
Ad 2/ Z faktu, że zawarcie małżeństwa jest jednym z istotnych uprawnień osoby ludzkiej, nie wynika jeszcze, że każda osoba może zawierać małżeństwo bez żadnych ograniczeń. Te ograniczenia pochodzą zarówno z prawa Bożego: naturalnego (tj. wyrażonego poprzez prawa natury) i stanowionego (tzn. wynikającego z Objawienia Bożego), jak też z prawa ludzkiego (tj. stanowionego przez ludzi): kanonicznego i państwowego.
Przeszkoda zrywająca to pewne określone cechy osobiste i/ lub okoliczności rzeczowe, niepozwalające osobom, które są nimi obarczone, na ważne zawarcie małżeństwa, m. in. np. bliskie pokrewieństwo z drugą osobą, istniejący już węzeł małżeński, który wiąże co najmniej jedną z dwóch osób, bądź np. fakt uprzedni przyjęcia święceń (w Kościele katolickim) przez mężczyznę.
Od niektórych przeszkód zrywających istnieje możliwość otrzymania dyspensy, lecz nigdy nie jest to możliwe w odniesieniu do przeszkód z prawa Bożego, tj. do:
* niezdolności do współżycia seksualnego (impotencji),
* bliskiego pokrewieństwa
* istniejącego już węzła małżeńskiego, wiążącego co najmniej jedną z dwóch osób.
Ad 3/ Kodeks Prawa Kanonicznego wymaga, aby małżeństwo zawierały osoby prawnie do tego zdolne, tj. wolne od przeszkód małżeńskich zrywających oraz posiadające naturalną zdolność do zawarcia konsensualnej umowy małżeńskiej w sposób prawnie skuteczny. Braki w zakresie tej naturalnej zdolności do wyrażenia zgody małżeńskiej, określone przepisami KPK, powodują wadliwe wyrażenie zgody małżeńskiej i stanowią przyczyny nieważności małżeństwa sakramentalnego.
Powyższe dają podstawy do rozpoczęcia procesu o stwierdzenie nieważności małżeństwa.
* 1/ niezachowanie formy kanonicznej zawarcia małżeństwa;
* 2/ przeszkoda tzw. zrywająca do ważnego zawarcia, która wiązała co najmniej jedną stronę w chwili zawierania małżeństwa;
* 3/ wadliwe wyrażenie zgody małżeńskiej.
Ad 2/ Z faktu, że zawarcie małżeństwa jest jednym z istotnych uprawnień osoby ludzkiej, nie wynika jeszcze, że każda osoba może zawierać małżeństwo bez żadnych ograniczeń. Te ograniczenia pochodzą zarówno z prawa Bożego: naturalnego (tj. wyrażonego poprzez prawa natury) i stanowionego (tzn. wynikającego z Objawienia Bożego), jak też z prawa ludzkiego (tj. stanowionego przez ludzi): kanonicznego i państwowego.
Przeszkoda zrywająca to pewne określone cechy osobiste i/ lub okoliczności rzeczowe, niepozwalające osobom, które są nimi obarczone, na ważne zawarcie małżeństwa, m. in. np. bliskie pokrewieństwo z drugą osobą, istniejący już węzeł małżeński, który wiąże co najmniej jedną z dwóch osób, bądź np. fakt uprzedni przyjęcia święceń (w Kościele katolickim) przez mężczyznę.
Od niektórych przeszkód zrywających istnieje możliwość otrzymania dyspensy, lecz nigdy nie jest to możliwe w odniesieniu do przeszkód z prawa Bożego, tj. do:
* niezdolności do współżycia seksualnego (impotencji),
* bliskiego pokrewieństwa
* istniejącego już węzła małżeńskiego, wiążącego co najmniej jedną z dwóch osób.
Ad 3/ Kodeks Prawa Kanonicznego wymaga, aby małżeństwo zawierały osoby prawnie do tego zdolne, tj. wolne od przeszkód małżeńskich zrywających oraz posiadające naturalną zdolność do zawarcia konsensualnej umowy małżeńskiej w sposób prawnie skuteczny. Braki w zakresie tej naturalnej zdolności do wyrażenia zgody małżeńskiej, określone przepisami KPK, powodują wadliwe wyrażenie zgody małżeńskiej i stanowią przyczyny nieważności małżeństwa sakramentalnego.
Powyższe dają podstawy do rozpoczęcia procesu o stwierdzenie nieważności małżeństwa.
Przykładowe dane o rozwodach kościelnych
Dla przykładu kilka liczb z działalności Sądu Biskupiego we Włocławku. Średnio na rok wydajemy około 45-55 wyroków, przy czym ilościowy stosunek wyroków pozytywnych i negatywnych jest różny, zwykle jednak z przewagą pozytywnych. Jeżeli chodzi o tytuły spraw, to np. w roku 2000 na 26 zakończonych spraw z tytułu symulacji całkowitej i częściowej, 11 było pozytywnych, a 15 negatywnych. Z tytułu podstępnego działania na 9 spraw, 4 były zakończone pozytywnie, a 5 negatywnie. Natomiast z niezdolności psychicznej do podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich na 33 sprawy, 20 zakończyło się wyrokiem pozytywnym, a 13 negatywnym. Podobnie było w roku 2001 - z tytułu symulacji 16 spraw było wyrokowanych pozytywnie, a 22 negatywnie. Z tytułu przymusu - 2 sprawy zakończone negatywnie. Z tytułu podstępnego wprowadzenia w błąd 4 były zakończone pozytywnie, a 8 negatywnie. Z in capacitas, czyli niezdolności psychicznej do małżeństwa aż 32 sprawy były zakończone wyrokiem pozytywnym, a 18 negatywnym. Należy tutaj dodać, że niektóre sprawy były prowadzone z dwóch, a nawet trzech tytułów, dlatego kwalifikacja prawna co do poszczególnych tytułów, z których prowadzone były procesy o nieważność małżeństwa, jest wyższa niż ogólna liczba spraw rozpatrywanych w danym roku przez Sąd włocławski.
Fakt, iż tak wiele spraw toczy się z niezdolności psychicznej i tak wiele z nich kończy się pozytywnie, z jednej strony może budzić zadowolenie, że rozwiązuje się tym ludziom poważny problem ich życia, że mogą swoje życie układać na nowo, również w sensie kościelnym. Z drugiej jednak strony może przygnębiać fakt, że tyle w naszym świecie jest patologii - nie tej przenoszonej dziedzicznie, jak w wypadku chorób psychicznych, ale tej wypływającej z nieumiejętnego kształtowania osoby ludzkiej, z braku miłości i akceptacji w wychowaniu rodzinnym i społecznym, z zetknięcia się w bardzo młodym wieku z gwałtem, przemocą i zbrodnią. Rysuje się tu nowe wyzwanie dla chrześcijańskich rodzin, dla Kościoła i duszpasterzy, by ratować człowieka przez wychowanie i kształtowanie go do cywilizacji miłości.
Konkludując, należy stwierdzić jednoznacznie, iż mówienie o tzw. "rozwodach kościelnych" czy "unieważnienie małżeństwa" jest nieporozumieniem wobec niepodważalnej prawdy o nierozerwalności małżeństwa sakramentalnego, ważnie zawartego i dopełnionego. I tu właśnie znajduje się również dziedzina ogromnej pracy duszpasterskiej, mającej na celu uświadomienie ludziom wierzącym, że nie ma w Kościele rozwodów, że w sądzie kościelnym nie unieważnia się małżeństwa - bo to sugerowałoby, że kiedyś było ono ważne, ale stwierdza się nieważność małżeństwa od samego początku. Stąd, czymś zupełnie różnym od rozwodu jest stwierdzenie nieważności danego związku w oparciu o udowodnienie defektu woli lub zdolności któregoś z nupturientów, istniejącego w momencie zawierania małżeństwa. Tym właśnie udawadnianiem istnienia owych defektów i wad oraz niezdolności w momencie zawierania małżeństwa zajmują się kanoniczne procesy o nieważność małżeństwa, gdyż jak mówi kan. 1060: "małżeństwo cieszy się przychylnością prawa, dlatego w wątpliwości należy je uważać za ważne, dopóki nie udowodni się czegoś przeciwnego". I tu z kolei, w dziedzinie procesów o stwierdzenie nieważności małżeństwa, dokonał się pewien postęp, gdyż prawo kanoniczne stale stara się nadążać za życiem i rozwojem nauki o człowieku. Najdobitniejszym tego przykładem może być wprowadzenie do Kodeksu Prawa Kanonicznego z 1983 r. omawianego wyżej kan. 1095 n. 3, mówiącego o niezdolnościach psychicznych do budowania prawdziwego małżeństwa, o niezdolnościach, które są smutnym symptomem naszych czasów. Wobec tych nowych rzeczywistości, Kościół dostosowuje do nich swoje prawo, aby lepiej rozwiązywać ludzkie problemy i spełniać ostateczny cel prawa w Kościele, jakim jest zbawienie dusz (zob. kan. 1752).
Fakt, iż tak wiele spraw toczy się z niezdolności psychicznej i tak wiele z nich kończy się pozytywnie, z jednej strony może budzić zadowolenie, że rozwiązuje się tym ludziom poważny problem ich życia, że mogą swoje życie układać na nowo, również w sensie kościelnym. Z drugiej jednak strony może przygnębiać fakt, że tyle w naszym świecie jest patologii - nie tej przenoszonej dziedzicznie, jak w wypadku chorób psychicznych, ale tej wypływającej z nieumiejętnego kształtowania osoby ludzkiej, z braku miłości i akceptacji w wychowaniu rodzinnym i społecznym, z zetknięcia się w bardzo młodym wieku z gwałtem, przemocą i zbrodnią. Rysuje się tu nowe wyzwanie dla chrześcijańskich rodzin, dla Kościoła i duszpasterzy, by ratować człowieka przez wychowanie i kształtowanie go do cywilizacji miłości.
Konkludując, należy stwierdzić jednoznacznie, iż mówienie o tzw. "rozwodach kościelnych" czy "unieważnienie małżeństwa" jest nieporozumieniem wobec niepodważalnej prawdy o nierozerwalności małżeństwa sakramentalnego, ważnie zawartego i dopełnionego. I tu właśnie znajduje się również dziedzina ogromnej pracy duszpasterskiej, mającej na celu uświadomienie ludziom wierzącym, że nie ma w Kościele rozwodów, że w sądzie kościelnym nie unieważnia się małżeństwa - bo to sugerowałoby, że kiedyś było ono ważne, ale stwierdza się nieważność małżeństwa od samego początku. Stąd, czymś zupełnie różnym od rozwodu jest stwierdzenie nieważności danego związku w oparciu o udowodnienie defektu woli lub zdolności któregoś z nupturientów, istniejącego w momencie zawierania małżeństwa. Tym właśnie udawadnianiem istnienia owych defektów i wad oraz niezdolności w momencie zawierania małżeństwa zajmują się kanoniczne procesy o nieważność małżeństwa, gdyż jak mówi kan. 1060: "małżeństwo cieszy się przychylnością prawa, dlatego w wątpliwości należy je uważać za ważne, dopóki nie udowodni się czegoś przeciwnego". I tu z kolei, w dziedzinie procesów o stwierdzenie nieważności małżeństwa, dokonał się pewien postęp, gdyż prawo kanoniczne stale stara się nadążać za życiem i rozwojem nauki o człowieku. Najdobitniejszym tego przykładem może być wprowadzenie do Kodeksu Prawa Kanonicznego z 1983 r. omawianego wyżej kan. 1095 n. 3, mówiącego o niezdolnościach psychicznych do budowania prawdziwego małżeństwa, o niezdolnościach, które są smutnym symptomem naszych czasów. Wobec tych nowych rzeczywistości, Kościół dostosowuje do nich swoje prawo, aby lepiej rozwiązywać ludzkie problemy i spełniać ostateczny cel prawa w Kościele, jakim jest zbawienie dusz (zob. kan. 1752).
Życie po rozwodzie
Rozwód kościelny
Życie po rozwodzie wcale nie musi być już tylko wyczekiwaniem na „dzień ostateczny” lub też (jak mówią niektórzy sceptycy) tzw. wegetacją... Wielu ludzi tak naprawdę po rozwodzie narodziło się na nowo – to tak, jakby dostać drugą szansę, bonusową szansę od życia. Do naszych obowiązków jest po prostu wykorzystać tą szansę lepiej niż za pierwszym razem...
Przecież świat i życie nie kończy się na rozwodzie!
Nie będziesz pierwszy/a!
Historia zna miliony przypadków, kiedy to ludzie przeżywali najlepsze momenty swojego życia dopiero, kiedy w ich życiorysie pojawiła się informacja o wcześniejszym unieważnieniu małżeństwa... Ludzie po rozwodach nie są w żadnym stopniu ”napiętnowani” czy też w jakimś stopniu ”gorsi” od reszty społeczeństwa. Ba – takie doświadczenie może nas tylko umocnić (o ile nas nie „zabije”) i sprawić, że będzie jeszcze trudniej nas złamać czymkolwiek.
Jestem po rozwodzie i co z tego!!
Życie po rozwodzie (unieważnienie małżeństwa) w zasadzie nie musi się różnić niczym od tego znanego nam sprzed małżeństwa – dalej możemy spotykać się ze znajomymi, chodzić na randki, do kina itp. Jedną z najpiękniejszych rzeczy w życiu każdego człowieka jest to, że w każdej chwili można je zacząć od nowa, z nowymi pomysłami, z nowym chęcią, zapałem.
Życie trzeba kochać i czerpać z niego jak najwięcej, bo przecież życie mamy tylko jedno i trzeba je wykorzystać tak, byśmy na starość mogli popatrzeć sobie prosto w oczy i powiedzieć ”nie żałuję niczego”...
Przejdź do kolejnego artykułu » : Co zrobić by dostać rozwód kościelny?
Życie po rozwodzie wcale nie musi być już tylko wyczekiwaniem na „dzień ostateczny” lub też (jak mówią niektórzy sceptycy) tzw. wegetacją... Wielu ludzi tak naprawdę po rozwodzie narodziło się na nowo – to tak, jakby dostać drugą szansę, bonusową szansę od życia. Do naszych obowiązków jest po prostu wykorzystać tą szansę lepiej niż za pierwszym razem...
Przecież świat i życie nie kończy się na rozwodzie!
Nie będziesz pierwszy/a!
Historia zna miliony przypadków, kiedy to ludzie przeżywali najlepsze momenty swojego życia dopiero, kiedy w ich życiorysie pojawiła się informacja o wcześniejszym unieważnieniu małżeństwa... Ludzie po rozwodach nie są w żadnym stopniu ”napiętnowani” czy też w jakimś stopniu ”gorsi” od reszty społeczeństwa. Ba – takie doświadczenie może nas tylko umocnić (o ile nas nie „zabije”) i sprawić, że będzie jeszcze trudniej nas złamać czymkolwiek.
Jestem po rozwodzie i co z tego!!
Życie po rozwodzie (unieważnienie małżeństwa) w zasadzie nie musi się różnić niczym od tego znanego nam sprzed małżeństwa – dalej możemy spotykać się ze znajomymi, chodzić na randki, do kina itp. Jedną z najpiękniejszych rzeczy w życiu każdego człowieka jest to, że w każdej chwili można je zacząć od nowa, z nowymi pomysłami, z nowym chęcią, zapałem.
Życie trzeba kochać i czerpać z niego jak najwięcej, bo przecież życie mamy tylko jedno i trzeba je wykorzystać tak, byśmy na starość mogli popatrzeć sobie prosto w oczy i powiedzieć ”nie żałuję niczego”...
Przejdź do kolejnego artykułu » : Co zrobić by dostać rozwód kościelny?
niedziela, 16 stycznia 2011
Rozwód kościelny - definicje
Rozwód Kościelny
W Katolicyzmie rozwód, tzn. rozwiązanie węzła małżeńskiego jest możliwy tylko w jednej, specyficznej sytuacji. Doktryna religijna zakłada, że związek małżeński ze swej natury ma być trwały i nierozerwalny, tak więc aby doszło do „zniesienia” małżeństwa należy raczej stwierdzić jego nieważność, która powoduje takie skutki, jak gdyby zawarcie małżeństwa nie doszło do skutku.
Już na początku należy zaznaczyć, że rozwód cywilny nie powoduje automatycznie rozwiązania małżeństwa kościelnego – tak samo rozwiązanie małżeństwa na gruncie wyznaniowym nie powoduje rozwodu na gruncie prawa cywilnego. O ile można zawrzeć tzw. małżeństwo wyznaniowe o skutkach cywilnych (czyli popularne małżeństwo kościelne, które tworzy więź również na gruncie prawa), tak rozwiązywanie małżeństwa kościelnego jest zupełnie niezależne od rozwodu cywilnego.
Rozwód Kościelny
Wynika to z art. 10 Konkordatu:
3. Orzekanie o ważności małżeństwa kanonicznego, a także w innych sprawach małżeńskich przewidzianych w prawie kanonicznym, należy do wyłącznej kompetencji władzy kościelnej.
Czyli tylko władza kościelna, na gruncie przepisów prawa kanonicznego, może decydować o dalszych losach kościelnego małżeństwa. Może zdarzyć się sytuacja, że na gruncie prawa cywilnego doszło do rozwodu i następnie do zawarcia nowego małżeństwa, podczas gdy w świetle prawa kanonicznego wciąż ważne jest pierwsze małżeństwo.
W prawie kanonicznym nie istnieje wyrażenie „rozwód”. Jak wspomniałem wcześniej, wynika to z doktrynalnego podejścia do małżeństwa – trwałego i nierozerwalnego. Mimo to, że forma „rozwód kościelny” jest błędna, dla ułatwienia zrozumienia tekstu, będę się nią posługiwał do końca artykułu. Należy jednak pamiętać, że poprawnie powinno się stosować określenie „stwierdzenie nieważności małżeństwa kościelnego”.
W Katolicyzmie rozwód, tzn. rozwiązanie węzła małżeńskiego jest możliwy tylko w jednej, specyficznej sytuacji. Doktryna religijna zakłada, że związek małżeński ze swej natury ma być trwały i nierozerwalny, tak więc aby doszło do „zniesienia” małżeństwa należy raczej stwierdzić jego nieważność, która powoduje takie skutki, jak gdyby zawarcie małżeństwa nie doszło do skutku.
Już na początku należy zaznaczyć, że rozwód cywilny nie powoduje automatycznie rozwiązania małżeństwa kościelnego – tak samo rozwiązanie małżeństwa na gruncie wyznaniowym nie powoduje rozwodu na gruncie prawa cywilnego. O ile można zawrzeć tzw. małżeństwo wyznaniowe o skutkach cywilnych (czyli popularne małżeństwo kościelne, które tworzy więź również na gruncie prawa), tak rozwiązywanie małżeństwa kościelnego jest zupełnie niezależne od rozwodu cywilnego.
Rozwód Kościelny
Wynika to z art. 10 Konkordatu:
3. Orzekanie o ważności małżeństwa kanonicznego, a także w innych sprawach małżeńskich przewidzianych w prawie kanonicznym, należy do wyłącznej kompetencji władzy kościelnej.
Czyli tylko władza kościelna, na gruncie przepisów prawa kanonicznego, może decydować o dalszych losach kościelnego małżeństwa. Może zdarzyć się sytuacja, że na gruncie prawa cywilnego doszło do rozwodu i następnie do zawarcia nowego małżeństwa, podczas gdy w świetle prawa kanonicznego wciąż ważne jest pierwsze małżeństwo.
W prawie kanonicznym nie istnieje wyrażenie „rozwód”. Jak wspomniałem wcześniej, wynika to z doktrynalnego podejścia do małżeństwa – trwałego i nierozerwalnego. Mimo to, że forma „rozwód kościelny” jest błędna, dla ułatwienia zrozumienia tekstu, będę się nią posługiwał do końca artykułu. Należy jednak pamiętać, że poprawnie powinno się stosować określenie „stwierdzenie nieważności małżeństwa kościelnego”.
Subskrybuj:
Posty (Atom)